For

Jak zaaranżować mały balkon, żeby nie zwariować od metrażu

Z czasem odkryłam, że nawet mały balkon może służyć jako jadalnia. Postawiłam składany stół z blatem 60 na 80 cm i dwa taborety, które wsuwam pod blat. Gdy nie są używane, zajmują tyle miejsca co jedno krzesło. Na ścianie zamontowałam półki na doniczki z ziołami: bazylią, miętą i rozmarynem. W upalne dni wystarczy wyjść, zerwać kilka listków i dodać do lemoniady. Nie muszę biegać do sklepu po świeże zioła, a balkon pachnie jak mały ogród. Jedyny problem to podlewanie, bo woda czasem kapie na sąsiadów, ale pod doniczki podłożyłam podstawki z odpływem.

Ostatnio odkryłam, że poduszki dekoracyjne mogą pełnić funkcję tymczasowych zagłówków dla gości. Wystarczy kupić poduszkę o wymiarach 30×50 cm z wypełnieniem z gryki lub pianki. Taka poduszka nie tylko podpiera głowę, ale też wentyluje, co jest ważne przy spaniu na materacu piankowym. Goście chwalą, że nie pocą się w nocy. A po ich wyjeździe poduszka wraca na kanapę jako dekoracja. To lepsze niż kupowanie osobnych poduszek do spania, które tylko zajmują miejsce. W małym mieszkaniu każdy przedmiot musi mieć dwie funkcje.

Kiedy w kuchni pojawia się kanapa z funkcją spania, zaczyna się prawdziwa gra o metraż. U mnie sprawdziła się narożna wersalka z cienkim obiciem, która nie dominuje przestrzeni. Wybrałam model z materacem piankowym o grubości 16 cm na stelazu listwowym – to rozwiązanie jest wygodne dla gości, a na co dzień służy jako siedzisko do śniadań. Zabudowa kuchenna wokół takiego mebla wymaga precyzji: odległość od blatu musi być taka, żeby wygodnie otworzyć szafkę, a jednocześnie nie tracić miejsca na nogi. Zamówiłam blat z litego dębu, który łączy strefę gotowania z jadalnią, a pod oknem znalazł się wąski stół na kółkach – można go przysunąć do wersalki, gdy przychodzi więcej osób. Małe mieszkania uczą kreatywności, a ja nauczyłam się, że każdy mebel może mieć podwójne zadanie.

Zawsze myślałam, że poduszki dekoracyjne to tylko dodatek dla estetek, które mają za dużo miejsca. Potem wprowadziłam się do trzydziestometrowej kawalerki i szybko zmieniłam zdanie. Mój salon pełni funkcję sypialni, jadalni i strefy relaksu jednocześnie. Gdy przychodzą goście, kanapa z funkcją spania musi być gotowa w kilka minut. I właśnie wtedy poduszki dekoracyjne okazały się moim tajnym sprzymierzeńcem. Nie tylko maskują pościel, ale też tworzą przytulną atmosferę bez zbędnych mebli. Nauczyłam się, że dobrze dobrane mogą optycznie powiększyć przestrzeń albo dodać jej głębi. A przy okazji rozwiązują problem braku miejsca na przechowywanie poduszek i koców.

Brak miejsca na pościel to chyba najczęstszy problem, jaki słyszę od znajomych. W standardowej kuchni szafka nad lodówką zwykle stoi pusta, bo trudno do niej sięgnąć. Ja wymyśliłam, żeby tam trzymać właśnie zapasowe koce i poduszki. Zainwestowałam w lekkie pojemniki z tworzywa, które wysuwam na drabince. Do tego pod oknem postawiłam ławę z pojemnikiem na pościel, która służy jako siedzisko dla dwojga. W środku mieszczą się cztery komplety pościeli i dwa ręczniki. Kiedyś myślałam, że to dziwactwo, ale teraz każdy gość pyta, gdzie kupiłam taki sprytny mebel. Okazuje się, że w kuchni można przechowywać rzeczy, o których wcześniej nie pomyślałam.

Samo siedzisko wybrałam z tapicerką welurową, bo wydała mi się przyjemniejsza w dotyku niż szorstki poliester. Kolor musiał być jasny, żeby nie ściemniać małej przestrzeni. Dobrze, że zdecydowałam się na welur, bo przy codziennym użytkowaniu i wystawieniu na słońce trzyma kolor lepiej niż bawełna. Co kilka dni przecieram go wilgotną szmatką i wygląda jak nowy. Pod spodem zamontowałam stelaz listwowy, który zapewnia cyrkulację powietrza i zapobiega pleśnieniu, co jest ważne przy balkonie bez pełnego zadaszenia. Gdyby nie on, materac szybko by się zepsuł od wilgoci.

Mechanizm DL w rozkładanych kanapach bywa kapryśny, zwłaszcza gdy trzeba szybko złożyć łóżko rano. Dlatego trzymam poduszki dekoracyjne w koszu obok sofy. Gdy goście wstają, w ciągu minuty ściągam pościel, składam mechanizm i rzucam poduszki na siedzisko. Efekt? Salon wygląda jak przed snem, bez śladu po gościach. To działa nawet w dwudziestometrowym pokoju z aneksem kuchennym. Kluczem jest rutyna i to, żeby poduszki były zawsze pod ręką. Nie chowam ich głęboko w szafie, tylko w zasięgu wzroku. Dzięki temu goście nie czują, że robią bałagan.

Kiedyś myślałam, że balkon to tylko miejsce na suszenie prania. Teraz wiem, że przy odrobinie kombinowania można zrobić z niego prywatny salon. Wystarczy kilka poduszek, lampiony solarne i mata bambusowa na podłodze. Wieczorami zapalam świece i czytam książki przy blasku lampki solarnej. Nawet deszczowe dni nie są straszne, bo nad balkonem naciągnęłam markizę, która chroni przed wodą. Gdyby nie te drobne zmiany, nadal siedziałabym w środku przed telewizorem. A tak mam wrażenie, że mieszkam w większym mieszkaniu, bo balkon stał się przedłużeniem salonu.

  • ID: 150023

Reviews

There are no reviews yet.

Be the first to review “Jak zaaranżować mały balkon, żeby nie zwariować od metrażu”

Your email address will not be published. Required fields are marked *