Kolejnym problemem, z którym się zmierzyłam, było przechowywanie pościeli i koców w sezonie letnim. Gdy grube kołdry znikają z łóżka, gdzie je schować? Rozwiązaniem okazał się stelaż listwowy w moim łóżku, który ma wbudowany pojemnik na pościel o głębokości szesnastu centymetrów. To wystarcza na dwie kołdry i cztery poduszki w kompresyjnych workach. Do tego w szafie do garderoby wydzieliłam górną półkę na letnie i zimowe rzeczy, które wymieniam raz na pół roku. Dzięki temu w codziennym użyciu mam tylko to, czego akurat potrzebuję, a reszta czeka w schowku bez zajmowania cennej przestrzeni. System wymaga dyscypliny, ale po pierwszym sezonie wchodzi w nawyk.
Zabawa zaczyna sie, gdy trzeba zagospodarowac mala sypialnie w obrebie tej samej przestrzeni. W moim przypadku nie ma osobnego pokoju do spania, wiec postawilismy na lozko z pojemnikiem na posciel, ktore w ciagu dnia znika za parawanem z tkaniny. Wybralismy model z duzym materacem piankowym o grubosci 16 cm, ktory jest na tyle twardy, ze nie zapada sie pod ciezarem, a jednoczesnie dopasowuje do ksztaltu ciala. Do tego stelaz listwowy z regulacja twardosci w strefie barkow i bioder. Przyznam, ze poczatkowo balam sie, ze lozko bedzie dominowac w przestrzeni. Ale gdy zlozylismy je w niszy za regalem, okazalo sie, ze w ciagu dnia w ogole go nie widac. Wieczorem wystarczy odslonic parawan i juz mamy przytulny kat do snu. Dla gosci uzywamy wersalki, ktora stoi pod oknem i pelni funkcje siedziska w ciagu dnia.
Gdy odwiedzają mnie goście na noc, zawsze pojawia się ten sam problem – gdzie położyć ich rzeczy, żeby nie leżały na krześle w kącie. Rozwiązanie znalazłam w połączeniu szafy do garderoby z praktycznym siedziskiem. Zamówiłam niską komodę z siedziskiem na górze, a nad nią zamontowałam wieszaki na kurtki i torby. Goście mogą usiąść, zdjąć buty i powiesić ubrania bez wchodzenia do sypialni. To szczególnie ważne, gdy w mieszkaniu jest mało metraży, a każdy kąt musi być wykorzystany podwójnie. Siedzisko ma dodatkowo pojemnik na pościel, co ratuje mnie przy każdej wizycie dalszej rodziny. Nie muszę przynosić zapasowych koców i poduszek z głębi szafy, bo wszystko mam pod ręką, w strefie wejściowej.
Pamietam pierwsze miesiace w moim nowym mieszkaniu – wielka przestrzen z kuchnia, salonem i jadalnia w jednym. Brzmi jak marzenie, prawda? Tylko ze szybko okazalo sie, ze aranzacja open space to nie jest zadanie dla amatora. Stanalismy przed sciana: jak sprawic, zeby ten jeden wielki pokoj nie wygladal jak magazyn mebli? Kuchnia miala wciskac sie w katy, salon domagal sie wygody, a jadalnia potrzebowala swojego miejsca. Zaczelo sie od planowania stref, bo bez tego calosc szybko zamienia sie w chaos. Do dzisiaj pamietam te chwile, gdy stalam z metrowka w srodku pustego pokoju i probowalam wyobrazic sobie, gdzie postawic kanape, a gdzie stol. Najwiekszym bledem, jaki moglam popelnic, bylo kupowanie mebli na oslep, bez wczesniejszego pomyslenia o podziale przestrzeni. Dlatego pierwsza zasada brzmi: zacznij od funkcji, a nie od kolorow.
Ściany w małym salonie muszą pracować. Zamiast wieszać jedną małą ramkę, postawiłam na półki sięgające od podłogi do sufitu. Nie chodzi o regał, tylko o wąskie, otwarte półki na książki i dekoracje. Dzięki temu ściana zyskuje głębię, a pokój wydaje się wyższy. Uważaj tylko na przesadę. Zbyt wiele bibelotów tworzy bałagan. Ja ograniczyłam się do trzech półek na jednej ścianie. Na dole postawiłam kosze wiklinowe na drobiazgi, na górze lekkie przedmioty. Ważne, żeby półki były zamontowane solidnie. W małym salonie często brakuje miejsca na stół, więc blat przy oknie może służyć jako biurko. U mnie sprawdza się drewniany blat na konsolach. Nie zajmuje podłogi, a daje przestrzeń na laptopa. Do tego krzesło, które składa się i chowa pod blat. Problemem bywa oświetlenie. Jedna lampa sufitowa to za mało. Dodałam kinkiety po bokach półek. Dają ciepłe światło i nie zabierają miejsca. Mały salon potrzebuje kilku źródeł światła, żeby uniknąć wrażenia jaskini.
Z kolorem trzeba uważać. Jasne ściany to podstawa, ale całkowita biel bywa zimna. Postawiłam na odcień ecru z domieszką szarości. To neutralne tło dla mebli. Na podłodze położyłam jasny dywan z krótkim włosiem. Łatwy do czyszczenia i nie przytłacza. Ciemne podłogi w małym salonie optycznie go zmniejszają. Jeśli masz stare deski, rozważ ich pomalowanie na biało lub szaro. Ja tak zrobiłam i różnica była ogromna. Meble też wybrałam w jasnych tonacjach. Tapicerka welurowa sofy jest w kolorze gołębim. Do tego stolik kawowy z przezroczystego szkła na cienkich nogach. Szkło nie blokuje widoku, a nóżki sprawiają wrażenie, że mebel unosi się nad podłogą. Unikaj ciężkich, masywnych stołów. W małym salonie lepiej sprawdza się kilka mniejszych stolików, które możesz przestawiać. Ja używam dwóch okrągłych stolików zamiast jednego dużego. Można je złożyć w jeden lub rozdzielić, gdy są goście.
- ID: 163433


Reviews
There are no reviews yet.