W sypialni rodziców postawiliśmy na łóżko z pojemnikiem na pościel i to był strzał w dziesiątkę. Kołdry, poduszki i dodatkowe koce znikają w sekundę, zamiast leżeć na krześle czy w szafie, która i tak pęka w szwach. Wybraliśmy model ze stelażem listwowym, bo materac piankowy o grubości 16 cm oddycha i nie zapada się jak w tanich hotelach. Dzieciaki często wpadają do nas w nocy, więc ważne, żeby mebel był wytrzymały, a tapicerka welurowa łatwa do czyszczenia z resztek kakao. Pamiętam, jak szukałam czegoś, co pomieści zapasową pościel gościnną i nie będzie wyglądać jak magazyn. I znalazłam – teraz wszystko ma swoje miejsce, a my śpimy spokojniej.
Kuchnia w bloku z lat 70. to koszmar dla rodziny z dziećmi, bo blat ma metr, a szafek jest garść. Zainwestowaliśmy w wysuwane organizery i półki na drzwiach, żeby talerze nie lądowały w zlewie. Największym problemem okazało się przechowywanie suchych produktów – makaron, ryż, kasze w oryginalnych opakowaniach tylko bałaganią. Kupiłam przezroczyste pojemniki z etykietami i teraz nawet dziecko znajdzie płatki. Osobna kwestia to krzesła – plastikowe się łamią, a drewniane rysują podłogę. Postawiłam na składane krzesła z siedziskiem piankowym, które chowamy pod stołem, gdy przychodzą goście. Dzięki temu mamy więcej miejsca do biegania, a to w małym mieszkaniu bezcenne.
Pokój dziecięcy to osobna historia, bo chcieliśmy, żeby był zarówno do zabawy, jak i do nauki i snu. Postawiliśmy na łóżko piętrowe z szufladami na zabawki i biurkiem wbudowanym w dół. Niestety, pierwsze łóżko miało zbyt wąskie stopnie i mały ciągle się potykał. Wymieniliśmy je na model z szerokimi schodkami i poręczą, co dało więcej bezpieczeństwa. Pod materac piankowy daliśmy stelaz listwowy z regulacją twardości, bo dzieci rosną i potrzebują podparcia. Na ścianie zawisła tablica magnetyczna na rysunki, która chroni tapetę przed kredkami. Najważniejsze to zostawić wolną podłogę – im więcej pustej przestrzeni, tym mniej bólu głowy od przewracających się klocków.
Kiedy wprowadzaliśmy się do naszego 56-metrowego mieszkania z dwójką dzieci, pierwsze co zrobiliśmy, to postawiliśmy w salonie ogromną kanapę z funkcją spania. Myśleliśmy, że to zbawi świat, bo przecież goście mogą spać, a dzieci odpoczywać. Szybko okazało się, że każdy centymetr ma znaczenie, a ta kanapa zjadła nam pół pokoju. Po roku wymieniliśmy ją na wersalkę z mechanizmem DL, która w dzień jest wąskim siedziskiem, a w nocy rozwija się w pełnowymiarowe łóżko. Klucz to planowanie od początku pod realne potrzeby, a nie pod wyobrażenia z katalogu. W mieszkaniu dla rodziny z dziećmi największym wrogiem jest chaos, a przyjacielem sprytne meble, które pracują na dwa etaty.
Oświetlenie w kamienicach to osobna historia. Wiele mieszkań ma tylko jedno okno, a resztę dnia trzeba polegać na sztucznym świetle. W moim poprzednim lokum okno wychodziło na północ, więc było wiecznie szaro. Postawiłam na kilka źródeł światła: lampę podłogową z abażurem, kinkiety przy łóżku i taśmy LED na półkach. Dzięki temu mogę regulować nastrój. Wieczorem zapalam tylko kinkiety i robi się przytulnie. Do pracy włączam lampę biurkową z regulacją barwy. Unikaj jednej żarówki na środku sufitu. To zabija klimat. W kuchni w kamienicy też trzeba kombinować. Małe blaty, brak miejsca na sprzęty. Ja postawiłam na składane blaty i wąskie szafki pod oknem. Lodówkę mam pod blatem, a mikrofalę na półce nad zlewem. Do przechowywania garnków używam wiszących koszy. Działa to świetnie, choć wymagało kilku prób i błędów.
Kolejna przeszkoda to małe metraże. W moim drugim mieszkaniu w kamienicy salon miał ledwie dwadzieścia metrów. Chciałam, żeby służył zarówno do pracy, jak i relaksu. Postawiłam na meble modułowe. Zamiast wielkiego narożnika wybrałam dwa fotele z tapicerka welurowa w kolorze butelkowej zieleni. Do tego stół, który po rozłożeniu robi się dwa razy większy. Gdy przyjeżdżają goście na noc, rozkładam kanapę z funkcja spania. Najpierw kupiłam model z mechanizmem delfin, ale szybko się zepsuł. Teraz mam z mechanizmem DL i jestem spokojna. Ważne, żeby materac miał przynajmniej 16 cm grubości, bo inaczej goście narzekają na kręgosłup. Wykorzystałam też przestrzeń pod sufitem. Tam powiesiłam półki na książki i dekoracje. Dzięki temu podłoga została wolna, a pokój wydaje się większy. Wnętrza w kamienicy nie muszą być ciasne, jeśli umiejętnie dzielisz przestrzeń.
Gdy w małym mieszkaniu pojawiają się goście na noc, nagle okazuje się, że brakuje miejsca na pościel. Rozwiązaniem jest łóżko z pojemnikiem na pościel w sypialni, ale jeśli śpisz na kanapie w salonie, sprawdza się kanapa z funkcją spania z praktycznym schowkiem. Ja wybrałam model z tapicerka welurowa, która jest miła w dotyku i łatwa do czyszczenia – wystarczy odkurzyć i przecierać wilgotną szmatką. Pod spodem mieści się cała pościel gościnna, a nawet poduszki dekoracyjne na co dzień. To oszczędza miejsce w szafie, które możesz przeznaczyć na rzeczy sezonowe.
- ID: 190630


Reviews
There are no reviews yet.