Z drugiej strony, w małych mieszkaniach, gdzie jadalnia często pełni też funkcję miejsca do pracy, stawiam na modele z dodatkowymi atutami. Krzesła do jadalni z obiciem tapicerowanym welurem są nie tylko eleganckie, ale też tłumią hałas, gdy odsuwamy je od stołu. To ważne, kiedy podłoga to panele lub parkiet. Pamiętam klientkę, która narzekała, że jej dzieci drapią podłogę plastikowymi nóżkami od krzeseł. Wymieniliśmy wtedy nakładki filcowe, ale lepiej od razu wybrać krzesła z miękkimi stopkami w zestawie. A jeśli macie małe dzieci, rozważcie tapicerkę welurową w ciemniejszym odcieniu. Jasny welur na krzesełkach z obiciem wygląda przepięknie, ale po tygodniu z maluchami może być wyzwaniem. Plamy z soku, resztki jedzenia, rysunki kredkami. Lepiej postawić na welur z impregnacją, który łatwo czyścić wilgotną ściereczką. Ja u siebie wybrałam grafitowy odcień i choć mam dwóch synów, krzesła wyglądają jak nowe po dwóch latach.
Po trzech latach użytkowania mogę śmiało powiedzieć, że to był jeden z lepszych zakupów do domu. Przestrzeń w szafie się podwoiła, a sypialnia wygląda schludniej, bo nic nie leży na wierzchu. Gdybym teraz urządzała mieszkanie od nowa, od razu wybrałabym łóżko z pojemnikiem, nawet kosztem niższej ramy. To nie jest fanaberia, tylko praktyczne rozwiązanie dla każdego, kto ma więcej pościeli niż metrów kwadratowych.
Gdy goście zostają na noc, a w domu brakuje miejsca, często kombinujemy. W mojej praktyce widziałam już wiele rozwiązań. Kanapa z funkcją spania w jadalni to popularny wybór, ale zajmuje sporo miejsca. Podobnie lozko z pojemnikiem na posciel, które ustawione w salonie z jadalnią, pełni rolę i siedziska, i noclegu. Ale co zrobić, gdy przestrzeń jest naprawdę mikroskopijna? Wtedy stawiam na wersalka składaną w formie sofy, która wieczorem zmienia się w łóżko. Jednak uwaga wersalka to nie to samo co krzesła do jadalni. Do codziennego jedzenia lepiej mieć dwa solidne krzesła i jeden fotel z funkcją spania dla gości. Ja w swoim mieszkaniu postawiłam na krzesła z obrotowym siedziskiem, bo ułatwia wstawanie przy małym stole. To drobiazg, ale przy ciasnej aranżacji robi różnicę.
Zaletą, która przekonała mnie ostatecznie, jest możliwość przechowywania rzeczy, które normalnie zajmowałyby pół szafy. U mnie w pojemniku lądują nie tylko kołdry i poduszki, ale też letnie koce, zapasowe prześcieradła, a nawet dwa komplety ręczników plażowych. Gdy przyjeżdżają goście na noc, wystarczy unieść materac i w pięć minut przygotować im wygodne posłanie. Mam też znajomych, którzy w ten sposób trzymają buty poza sezonem i drobne zabawki dzieci.
Goście często pytają, jak to robię, że mieszkanie wygląda na posprzątane, nawet gdy mają pod ręką wszystko. Sekret tkwi w tym, że każdy mebel ma przypisaną funkcję. Kanapa z funkcja spania służy do siedzenia w dzień i spania w nocy, ale też do przechowywania koców i poduszek dekoracyjnych. Dzięki temu nie muszę mieć osobnej szafy na tekstylia, która zajęłaby pół pokoju. W małym metrażu każdy mebel musi być wielofunkcyjny, inaczej toniemy w rzeczach.
Pokój dzieci to prawdziwe wyzwanie, bo szybko rosną i zmieniają się ich potrzeby. Zamiast kupować nowe meble co dwa lata, postawiłam na neutralne kolory i modułowe rozwiązania. Łóżko piętrowe z biurkiem na dole sprawdziło się u nas idealnie, bo oszczędza miejsce na zabawki. Pod schodkami zamontowałam szuflady na klocki i książki. Dla gości, którzy czasem nocują, mam kanapę z funkcją spania w salonie, ale w pokoju dziecięcym stoi wersalka, która służy jako dodatkowe miejsce do leżenia w ciągu dnia. Ważne, żeby materac był wygodny, dlatego wybrałam model z pianki termoelastycznej. Na ścianach zawiesiliśmy półki na ramki i drobiazgi, żeby podłoga była wolna do biegania.
Przedpokój to wizytówka każdego mieszkania, ale u nas jest wąski i długi. Postawiłam na wieszaki naścienne na kurtki i półkę na buty, która jednocześnie jest siedziskiem. Pod nią zmieściły się trzy pary butów każdego domownika, a na górze trzymam czapki i rękawiczki. Dla gości, którzy zostawiają płaszcze, mam składane wieszaki, które chowam do szafy. Lustro na całej ścianie optycznie powiększa przestrzeń i pozwala sprawdzić wygląd przed wyjściem. Szafka na klucze i drobiazgi wisi tuż przy drzwiach, żeby nic nie ginęło. Od razu po wejściu jest też stojak na parasole, bo w deszczowe dni wszyscy wnoszą mokre rzeczy.
W kuchni największym problemem okazało się przechowywanie garnków i zapasów jedzenia. Mamy mały metraż, więc każda szafka musi być maksymalnie wykorzystana. Zainwestowałam w wysuwane kosze i organizer na przyprawy, który montuje się na drzwiczkach. Dzięki temu nie muszę sięgać w głąb szafek i nie gubię rzeczy. Dla dzieciaków wydzieliłam dolną szufladę na ich kubki i talerze, żeby mogły same nakrywać do stołu. To niby drobiazg, ale oszczędza mi codziennej bieganiny. Najważniejsze, żeby blat roboczy był wolny od zbędnych sprzętów, bo na nim przygotowuję posiłki. Blender i mikser schowałam do szafki, a ekspres postawiłam na osobnym stoliku w jadalni.
- ID: 194118


Reviews
There are no reviews yet.