Kiedy pierwszy raz weszłam do mojej kamienicy na warszawskiej Pradze, od razu poczułam ten specyficzny klimat. Wysokie na trzy metry sufity, oryginalna drewniana podłoga w jodełkę i wielkie okna wpuszczające masę światła. Ale zanim zaczęłam marzyć o dekoracjach, uderzyła mnie rzeczywistość. Kuchnia miała ledwie cztery metry kwadratowe, a łazienka przypominała przedziałek w pudełku zapałek. W salonie, który miał być sercem mieszkania, nijak nie mogłam zmieścić zarówno stołu dla gości, jak i miejsca do spania. Wnętrza w kamienicy kuszą przestrzenią, ale często kryją pułapki w postaci małych pomieszczeń i braku praktycznych rozwiązań. Dlatego zamiast iść na łatwiznę i kupować byle co, postawiłam na meble, które pracują na dwa etaty. Od razu wiedziałam, że potrzebuję czegoś więcej niż zwykłej kanapy.

Zaczęłam od salonu. Mierzy zaledwie 18 metrów, ale dzięki wysokim sufitom wydaje się większy. Problem pojawił się, gdy pomyślałam o gościach na noc. Rozkładana kanapa z funkcją spania okazała się strzałem w dziesiątkę. Wybrałam model z tapicerką welurową w kolorze butelkowej zieleni. Welur pasuje do klimatu kamienicy, dodaje odrobiny luksusu, a przy tym łatwo go czyścić. Mechanizm DL działa płynnie, a po rozłożeniu powstaje powierzchnia 140 na 200 centymetrów. Do tego stelaz listwowy, który zapewnia odpowiednie podparcie. Wcześniej obawiałam się, że taka kanapa zajmie całą przestrzeń, ale model z wąskimi podłokietnikami i wysoko osadzonymi nogami optycznie ją powiększa. Resztę salonu wypełniły regały na książki i stolik kawowy z blatem z surowego drewna. Każdy centymetr ma znaczenie, a welur dodaje ciepła surowym wnętrzom w kamienicy.
Sypialnia w kamienicy to często wyzwanie. W moim przypadku miała ledwie 10 metrów, a chciałam w niej zmieścić podwójne łóżko, szafę i trochę miejsca do oddychania. Rozwiązaniem okazało się lozko z pojemnikiem na posciel. Wybrałam wersję z 16 cm materacem piankowym na stelazu listwowym. Materac piankowy idealnie dopasowuje się do ciała, a stelaz listwowy zapewnia cyrkulację powietrza. Pojemnik na pościel to zbawienie. Wcześniej trzymałam zapasowe koce i poduszki w workach próżniowych pod łóżkiem, ale wiecznie się przesuwały i zbierały kurz. Teraz wszystko jest schowane, a ja zyskuję dodatkowe pół metra kwadratowego przestrzeni. Rama łóżka z litego dębu pasuje do reszty wystroju, a jego stonowany kolor nie przytłacza małego pokoju. Zrezygnowałam z nóg na rzecz niskiej podstawy, żeby optycznie podnieść sufit.
Kuchnia w kamienicy to osobna historia. Moja ma kształt litery L i ledwie 5 metrów. Blat z konglomeratu kwarcowego wytrzymuje wszystko, ale brakowało mi miejsca na przechowywanie garnków i patelni. Zainwestowałam w szafki sięgające sufitu, a nad oknem zamontowałam dodatkowy blat składany. Goście na noc to kolejny problem, bo w kawalerce często jedynym miejscem do spania jest sofa. U mnie sprawdza się wersalka w salonie. Wybrałam model z funkcją rozkładania na wcisk, bez konieczności odsuwania mebli. Ma tapicerkę welurową, która dobrze znosi codzienne użytkowanie. Po rozłożeniu robi się z niej wygodne łóżko dla dwóch osób. Gdy goście wyjeżdżają, wersalka wraca do roli sofy, a ja podziwiam, jak wiele może pomieścić małe mieszkanie w starej kamienicy.
Łazienka to prawdziwe wyzwanie w każdym starym budownictwie. Moja miała 3 metry i oryginalne kafle z lat 60. Zamiast je zrywać, pomalowałam je farbą do płytek i dodałam nową armaturę. Wisząca toaleta i umywalka nablatowa zajmują mało miejsca. Prysznic z brodzikiem 80 na 80 to standard, ale zamontowałam drzwi przesuwne, żeby nie zabierały przestrzeni. Wnętrza w kamienicy wymagają kreatywności, bo nie ma tu miejsca na rozwiązania. Na ścianie powiesiłam lustro w antyramie, które optycznie podwaja przestrzeń. Pod umywalką zmieścił się tylko mały kosz na pranie, ale resztę przechowuję w szafce nad toaletą. Każdy centymetr jest na wagę złota, a ja nauczyłam się korzystać z pionowych powierzchni.
Przedpokój w kamienicy to często wąski korytarz. U mnie ma metr szerokości i pięć długości. Zamiast tradycyjnej szafy, zamontowałam system modułowy z siedziskiem i wieszakami. Pod siedziskiem zmieściły się buty, a nad nim półki na czapki i szaliki. Lustro w pełnej długości na jednej ścianie optycznie poszerza korytarz. Goście na noc czasem śpią na wersalce w salonie, ale wcześniej muszę ogarnąć bałagan w przedpokoju. Dlatego zamontowałam dodatkowy haczyk na kurtki i małą szafkę na klucze. Wnętrza w kamienicy rządzą się swoimi prawami. Nie ma tu miejsca na przypadkowe meble. Każdy element musi mieć swoją funkcję, a przy tym dobrze wyglądać. Korytarz stał się wizytówką mieszkania, a nie tylko przejściem.
Ostatnim wyzwaniem był balkon. Ma 4 metry, ale wysoki sufit i widok na podwórko z kasztanowcami rekompensują wszystko. Postawiłam na mały stół i dwa składane krzesła. Podłogę wyłożyłam matami z technorattanu, które nie boją się deszczu. Na ścianie powiesiłam doniczki z ziołami i kwiatami. Goście na noc czasem korzystają z balkonu, żeby zaczerpnąć powietrza, ale to raczej moja oaza spokoju. W mieszkaniu w kamienicy trzeba umieć łączyć stare z nowym. Stelaz listwowy pod materacem w sypialni i tapicerka welurowa na kanapie to tylko detale. Każdy mebel wybierałam z myślą o funkcji i estetyce. Dziś, kiedy wchodzę do swojego mieszkania, czuję, że ma duszę. Stare mury, wysokie okna i nowoczesne rozwiązania tworzą spójną całość. To nie jest perfekcyjne wnętrze z katalogu, ale prawdziwe, żywe miejsce.
- ID: 225151


Reviews
There are no reviews yet.