Open space to też wyzwanie akustyczne – hałas z kuchni leci prosto do salonu. Dlatego wybrałam meble tapicerowane, które tłumią dźwięki. Kanapa z funkcją spania z dodatkowym zagłówkiem i grubą tapicerką welurową nie tylko wygląda elegancko, ale też wycisza pomieszczenie. Do tego dywan o gęstym runie – kładę go w strefie wypoczynkowej, żeby oddzielić ją od kuchni. Nie jestem fanką dywanów, bo ciężko się je czyści, ale w open space to konieczność, zwłaszcza gdy w domu są dzieci. Mam jeden w odcieniu szarości, który maskuje okruchy, a odkurzacz radzi sobie z nim bez problemu.
Nie zapomniałam też o oświetleniu zadaniowym. Stara lampa sufitowa z pojedynczą żarówką została zastąpiona przez trzy punktowe reflektory na szynie. Dzięki temu mogę sterować natężeniem światła w różnych strefach. Nad stolikiem kawowym postawiłam lampkę stojącą z abażurem z naturalnego lnu, która daje miękkie, ciepłe światło idealne do czytania książek. Goście na noc mają też możliwość przyciemnienia światła przy kanapie za pomocą ściemniacza. To drobiazg, ale robi ogromną różnicę, gdy ktoś chce zasnąć, a Ty jeszcze oglądasz film. Wcześniej musieliśmy gasić wszystko naraz i siedzieć po ciemku.
W kwestii gości na noc – to zawsze wyzwanie. Moja kanapa z funkcją spania okazała się strzałem w dziesiątkę, ale wymagała przemyślanego ustawienia. Rozłożyłam ją tak, żeby nie blokowała przejścia, a panele pod spodem są chronione matą ochronną. Wersalka ma tapicerkę welurową, która jest miła w dotyku i łatwa w czyszczeniu, ale uwaga – jeśli rozlejesz wino, działaj natychmiast. Mimo wszystko polecam welur, bo nie zbiera kurzu tak jak plusz. A co z materacem? Wybrałam model z 16 cm materacem piankowym na stelazu listwowym. Spanie jest komfortowe, a stelaż dobrze wentyluje materac. Panele podłogowe pod takim zestawem oddychają, bo nie ma ryzyka zaparowania.
Wracając do krzeseł do jadalni, zwróćcie uwagę na mechanizm składania. Jeśli często macie gości i musicie przechowywać dodatkowe sztuki, modele z mechanizmem DL, czyli łatwym składaniem, to oszczędność miejsca. Składane krzesła wiszące w piwnicy czy na balkonie są zbawienne. U mnie w domu cztery takie czekają na święta, a na co dzień stół otaczają trzy solidne, tapicerowane. Dzięki temu jadalnia nie jest zastawiona, a ja mam gdzie postawić doniczkę z monstera.
Wielu ludzi myli tapczan z wersalką i potem narzeka, że mebel jest niewygodny. Różnica polega na konstrukcji – wersalka to zazwyczaj siedzisko i oparcie, które opada, tworząc nierówną powierzchnię. Tapczan natomiast ma często osobny stelaż i materac, co przekłada się na lepsze podparcie kręgosłupa. Kiedy wybierałam swój, celowałam w model z materacem piankowym o gęstości co najmniej 35 kg/m3 – nie za miękki, nie za twardy. Pianka wysoka sprężystość pamięta kształt ciała, ale nie zapada się jak w tanich kanapach z marketu. Po trzech latach użytkowania materac nadal trzyma formę, a ja nie budzę się z bólem pleców.
Kolejna sprawa – przechowywanie w widocznym miejscu. W otwartej przestrzeni nie ma schowka, więc każdy kabel, pilot czy gazeta lądują na wierzchu. U mnie sprawdził się niski stolik kawowy z szufladami, a obok niego pufa z miejscem do przechowywania. Do tego pod ścianą postawiłam komodę z wiklinowymi koszami – ukrywają w nich zabawki dzieci i kable od routera. Gdy przychodzą goście, wystarczy wrzucić wszystko do kosza i gotowe. Do spania dla przyjezdnych używam materaca piankowego, który chowam w szafie wnękowej – rozkładam go na podłodze, gdy trzeba, a na co dzień nie zajmuje miejsca.
Kiedy zastanawiasz się nad tapczanem, pomyśl też o wymiarach. Standardowe tapczany mają szerokość 120, 140 lub 160 cm i długość 190-200 cm. Do małej kawalerki lepiej wybrać 120 cm – zajmuje tyle samo miejsca co fotel rozkładany, ale daje wygodne spanie dla jednej osoby. Dla pary 140 cm to minimum, ale pamiętaj, że po rozłożeniu tapczan zajmie więcej przestrzeni w salonie. Zmierz dokładnie pokój, zostaw 70 cm wolnego miejsca z przodu, żeby móc swobodnie rozłożyć mebel. Lepiej poświęcić godzinę na planowanie niż później przerabiać ściany.
Zastanawiałam się długo, jak oddzielić strefę dzienną od nocnej bez stawiania ścian. Postawiłam na meble, które same w sobie są granicą. Wysoki regał z tyłu kanapy – z jednej strony półki na książki, z drugiej ażurowy panel, który przepuszcza światło. Dzięki temu open space nie traci na przestronności, a zyskuje podział. Do tego tapicerka welurowa na sofie – brzoskwiniowy odcień, który łagodnie odbija światło i nie zbiera kurzu tak, jak się obawiałam. Welur ma tę zaletę, że jest przyjemny w dotyku i nadaje wnętrzu miękkości, czego w dużych, otwartych pomieszczeniach często brakuje.
Zaczyna się zwykle od jednej ściany. Siedzisz wieczorem w salonie, patrzysz na kolor, który już cię nudzi – ten sam od lat, bezpieczny, ale jakiś taki… bez życia. I nagle myślisz: a gdyby tak odświeżyć? Malowanie ścian to najszybsza metoda, żeby zmienić charakter pomieszczenia bez wywalania mebli przez okno. Nie potrzebujesz ekipy ani pozwolenia – wystarczy kilka wałków, taśma malarska i dobra farba. Pamiętam, jak pierwszy raz pomalowałam sypialnię na głębiony granat – bałam się, że będzie za ciemno, ale efekt przerósł moje oczekiwania. Ściany nabrały głębi, a pokój wydał się przytulniejszy. Najważniejsze to dobrze przygotować podłoże – bez tego nawet najdroższa farba nie da ładnego krycia.
- ID: 225677


Reviews
There are no reviews yet.