Z czasem zorientowałam się, że przedpokój może pełnić funkcję dodatkowej sypialni. W bloku z ograniczoną przestrzenią każdy centymetr jest na wagę złota. Postawiłam więc na wersalkę, która w ciągu dnia wygląda jak elegancka ławka, a wieczorem rozkłada się na płasko. Jej konstrukcja opiera się na stelazu listwowym, co zapewnia dobrą wentylację materaca i komfort snu. W środku schowałam pościel, a na wierzchu położyłam poduszki dekoracyjne. Goście często pytają, czy to na pewno wygodne, i szczerze mówiąc, sami się dziwią, że śpi się lepiej niż na niektórych rozkładanych kanapach. Wersalka ma też praktyczną zaletę – łatwo ją przesunąć, gdy trzeba ogarnąć przestrzeń pod nią. A gdy nie ma gości, służy jako miejsce do czytania książek przy drzwiach.
Zaczelysmy od sypialni, ktora byla najwiekszym wyzwaniem. W kawalerce lozko zajmowalo polowe pokoju, a pod nim walaly sie pudla z butami i posciela. Postawilysmy na lozko z pojemnikiem na posciel – to byl game changer. Nagle zniknely wszystkie bagaze, a przestrzen zyskala oddech. Do tego dodalysmy stelaz listwowy z regulacja twardosci, bo wiem z doswiadczenia, ze tani stelaz z marketu potrafi zepsuc nawet najlepszy materac. Wybralysmy materac piankowy o grubosci 16 cm – nie za wysoki, nie za niski, idealny do malej sypialni, gdzie kazdy centymetr ma znaczenie.
Problem z przechowywaniem pościeli to klasyka w małych mieszkaniach. Nie masz osobnej szafy, więc wszystko ląduje w kufrach pod łóżkiem lub na półkach w szafie. Rozwiązaniem, które uratowało moją kuchnię, było łóżko z pojemnikiem na pościel w aneksie sypialnianym – ale w kuchni też można znaleźć sprytne rozwiązania. Ja zamontowałam szafkę pod oknem z głębokimi szufladami, gdzie trzymam obrusy, serwetki i dodatkowe koce. Do tego wieszaki na drzwiach szafek na ręczniki papierowe i worki na śmieci. Systemy cargo w wąskich szafkach to też strzał w dziesiątkę – mieszczą się tam przyprawy, oleje i puszki, które normalnie zajmowałyby cały blat. Pamiętaj, że w kuchni każda wolna przestrzeń jest cenna, nawet ta za drzwiami czy pod zlewem.
Najwiekszym bledem, jaki widze u klientek, jest zagracanie przestrzeni rzeczami, ktore “moga sie przydac”. W home stagingu to dziala odwrotnie – im mniej, tym lepiej. Z kawalerki wyjelym trzy worki ubrań, ktore wisialy na krzeslach i kaloryferze. Zostawilysmy tylko to, co potrzebne na co dzien. Reszta pojechala do przechowalni na miesiac. Efekt? Pokoj wydawal sie dwa razy wiekszy. A przeciez nie zmienilysmy ani jednej sciany, tylko uporzadkowalysmy to, co juz bylo.
Mam wrażenie, że przedpokój to najbardziej niedoceniane pomieszczenie w całym mieszkaniu. Zazwyczaj jest wąski, ciemny i służy tylko do rzucenia butów oraz powieszenia kurtki. A przecież to pierwsze, co widzą goście, i ostatnie, co oglądasz przed wyjściem. U siebie w bloku z lat 60. zmierzyłam się z przestrzenią 4 metrów kwadratowych, która musiała pomieścić szafę, wieszak, ławkę i jeszcze miejsce na wózek. Kluczem okazało się traktowanie go jak pełnoprawnego pokoju, tylko w miniaturze. Zaczęłam od dobrego planu, bo bez niego każda aranżacja przedpokoju kończy się chaosem. Wrzuciłam na taśmę wymiary, zaznaczyłam drzwi i gniazdka, a potem wymyśliłam, co naprawdę jest mi potrzebne. Okazało się, że jedno duże lustro optycznie podwaja przestrzeń, a jasna farba na ścianach robi robotę lepiej niż ciemne panele.
Kiedy pojawiło się dziecko, przedpokój zamienił się w strefę logistyczną. Wózek, rowerek, hulajnoga – wszystko musiało gdzieś stać. Rozwiązałam to przez hak na ścianie na rower i składany stojak na hulajnogę. Przy drzwiach postawiłam niską komodę na zabawki, żeby maluch mógł sam sięgnąć. Do tego na ścianie lustro na wysokości dziecka, żeby mógł się przejrzeć przed wyjściem. Wersalka okazała się zbawienna, gdy dziecko spało w dzień – mogłam je położyć w przedpokoju, a sama gotować obiad bez wchodzenia do sypialni. Do kompletu kupiłam lozko z pojemnikiem na posciel do pokoju dziecka, ale w przedpokoju wersalka z pojemnikiem na poduszki sprawdza się równie dobrze.
Zastanawiałam się długo nad wyborem konkretnego modelu. Ostatecznie postawiłam na wersję z tapicerką welurową w odcieniu butelkowej zieleni. Materiał jest przyjemny w dotyku i łatwy do czyszczenia – wystarczy wilgotna ściereczka, żeby pozbyć się kurzu czy okruszków po wieczornym popcornie. Welur ma też tę zaletę, że nie mechaci się tak szybko jak len, a przy tym dodaje wnętrzu przytulności. Ważne było dla mnie, żeby tapczan dwuosobowy miał solidny stelaz listwowy, który zapewnia odpowiednią wentylację materaca. Listwy są giętkie, więc dopasowują się do kształtu ciała, co doceniłam zwłaszcza podczas drzemek w ciągu dnia.
Male metraze to wyzwanie, ale home staging uczy, ze kazdy kat moze stac sie atutem. W kawalerce mialysmy wnęke przy oknie, ktora kiedys sluzyla jako skladzik na rower. Wstawilysmy tam biurko z blatem 60 cm i krzeslo z regulacja. Powstal mini gabinet, ktory kupcy od razu zauwazali. Ludzie kupuja nie metry kwadratowe, ale wizje zycia. Gdy widza, ze w 30 metrach mozna mieszkac, pracowac i przyjmowac gosci, decyduja sie szybciej. Home staging to opowiesc o potencjale, nie o ograniczeniach.
- ID: 322894


Reviews
There are no reviews yet.