Klarowane masło ma wyraźny, orzechowy posmak, który nie każdemu pasuje w każdej potrawie. Jeśli smażysz jajecznicę na maśle, chcesz zachować lekko mleczny aromat – klarowane go nie da, bo pozbywasz się właśnie tych składników. Podobnie w delikatnych sosach, gdzie liczy się pełnia smaku zwykłego masła. Z kolei przy smażeniu mięsa, ziemniaków, cebuli czy naleśników klarowane masło sprawdza się lepiej, bo nie dymi i nie przypala się tak łatwo. Warto więc mieć w kuchni oba tłuszcze i sięgać po nie świadomie, zależnie od dania.
Metalowy garnek, miska czy łyżka to wygodne naczynie, ale nie każdy produkt nadaje się do kontaktu z aluminium, miedzią czy nawet stalą nierdzewną. Reakcje zachodzą szybciej, niż się wydaje, a efekty są dwojakie: zmienia się smak i kolor jedzenia oraz sam metal koroduje. Kluczowa jest wiedza, co z czym reaguje, bo wtedy unika się zarówno zepsutego obiadu, jak i uszkodzonego sprzętu.
Ważna jest też różnica między smażeniem głębokim a płytkim. W głębokim tłuszcz otacza potrawę ze wszystkich stron, więc jego jakość spada wolniej — chyba że smażysz w nim produkty w mokrej panierce, która zostawia dużo osadu. W smażeniu płytkim olej nagrzewa się miejscowo i szybciej się przypala, zwłaszcza gdy warstwa jest cienka. Dlatego tłuszczu użytego do płytkiego smażenia nie warto łączyć z tym z frytkownicy — mieszanie różnych partii przyspiesza psucie się całości.
Gdy znasz już odchylenie, zapisz je i stosuj przy każdym ustawieniu. Jeśli piekarnik trzyma 165 stopni przy nastawie 180, to do przepisu wymagającego 180 stopni ustaw 195. Poprawka nie zawsze jest liniowa: przy 150 stopniach różnica może wynosić 8 stopni, a przy 220 już 25. Dlatego warto mieć tabelkę dla trzech punktów. W przepisach, które są wrażliwe na temperaturę — biszkopt, bezа, tarta — lepiej trzymać się zmierzonej wartości niż cyferki na pokrętle.
Miedź, żeliwo i stal nierdzewna — trzy różne zasady Miedź i jej stopy reagują z kwasami jeszcze gwałtowniej niż aluminium. Kontakt z octem, sokiem z cytryny czy wytrawnym winem prowadzi do zielonych nalotów — to związki miedzi, które są szkodliwe. Nie należy gotować w niepolewanym miedzianym garnku potraw kwaśnych ani zostawiać w nim resztek na noc. Żeliwo z kolei koroduje w kontakcie z wodą i wilgocią, dlatego po myciu trzeba je natychmiast wytrzeć i natłuścić cienką warstwą oleju. Żeliwo znosi natomiast kwasność lepiej niż miedź, choć długie gotowanie sosu pomidorowego wypłukuje z niego żelazo i nadaje potrawie ciemniejszy odcień.
Który ocet wybrać i czego nie robić Najlepiej sprawdza się ocet spirytusowy 10% albo ocet winny biały. Ocet jabłkowy ma mocniejszy smak i może przytłumić delikatne warzywa, choć w przypadku buraków i czerwonej kapusty wypada dobrze. Ocet balsamiczny zostaw do sałatek — ma cukier, który podczas gotowania karmelizuje się i barwi warzywa na ciemno. Zdarzają się dwa typowe błędy. Pierwszy: wlanie octu do zimnej wody i dopiero potem zagotowanie — kwas zdąży częściowo odparować razem z parą wodną, zanim warzywa w ogóle trafią do garnka. Drugi: przesadzenie z ilością. Trzy, cztery łyżki na litr sprawiają, że warzywa zaczynają smakować octem, a kalafior i brokuł tracą zielony kolor na rzecz szarozielonego. Trzymaj się jednej łyżki na litr i sprawdzaj smak wody przed wrzuceniem warzyw.
Zanim cokolwiek zmierzysz, wyklucz błędy eksploatacji. Sprawdź, czy piekarnik jest domknięty, czy uszczelka drzwi nie jest twarda i popękana, czy nie stoi obok źródła ciepła i czy termoobieg nie jest włączony przez pomyłkę. W trybie termoobiegu temperatura rozkłada się inaczej niż w grzaniu góra-dół, a wiele osób porównuje wskazania z jednego trybu do pieczenia w drugim. To najczęstsza pomyłka przy domowych testach.
Na koniec: powtarzaj pomiar co kilka miesięcy, zwłaszcza po przeprowadzce, po naprawie lub gdy zauważysz, że wypieki nagle wychodzą inne niż zwykle. Termometr za kilkadziesiąt złotych oszczędza nerwy i produkty. Dzięki niemu pieczesz według rzeczywistej temperatury, a nie według cyferek, które mogą kłamać.
Olej do smażenia głębokiego nie jest jednorazowy, ale nie znaczy to, że można go lać do frytkownicy bez końca. Wszystko zależy od tego, co smażysz, w jakiej temperaturze i jak obchodzisz się z tłuszczem między jednym a drugim użyciem.
Chrupkość warzyw gotowanych bierze się z dwóch rzeczy: jak szybko przerwie się gotowanie i jak mocno zwiąże się pektyna w ścianach komórkowych. Ocet działa na oba te mechanizmy jednocześnie. Kwas octowy obniża pH wody, a w kwaśnym środowisku pektyna nie rozpuszcza się tak łatwo, więc ściany komórkowe stawiają większy opór temperaturze. Dlatego warzywa o twardszej strukturze — kalafior, brokuł, marchew, fasolka szparagowa, burak — wychodzą z octowej wody bardziej jędrne niż z samego wrzątku. Uwaga: ocet nie uratuje warzyw rozgotowanych. Jeśli trzymasz je w garnku o pięć minut za długo, żadne pH tego nie cofnie.
- ID: 401817


Reviews
There are no reviews yet.