Wydajność farby podana na opakowaniu to wynik pomiaru w warunkach laboratoryjnych: na równej, gładkiej, wcześniej zagruntowanej powierzchni o niskiej chłonności, przy grubości warstwy dokładnie takiej, jaką założył producent. Każde odstępstwo od tego ideału — a w mieszkaniach takich odstępstw jest zwykle kilka naraz — zwiększa zużycie. Dlatego z puszki wychodzi mniej, niż zapowiada etykieta. Różnica potrafi sięgnąć kilkudziesięciu procent.
Nakładaj masę stopniowo, warstwami, jeśli ubytek jest głębszy niż centymetr. Jednorazowe wypełnienie grubej warstwy kończy się tym, że w środku pozostaje niewyschnięta masa, która po pomalowaniu pęcznieje i tworzy wypukłość. Każdą warstwę wyrównuj szpachelką lub palcem zwilżonym wodą, a po wyschnięciu przetrzyj papierem ściernym o gradacji 120–180. Szlifuj ruchem okrężnym, bez nacisku, żeby nie zrobić wgłębienia w tynku wokół ubytku.
Z drugiej strony gruntowanie mija się z celem na powierzchniach już zagruntowanych i pomalowanych, na których nie ma pęknięć ani odspojeń. Zamiast kupować kolejny preparat, lepiej skupić się na przygotowaniu: zmyciu tłuszczu, zeszlifowaniu nierówności i odkurzeniu. Nadmiar gruntu na gładkiej, niechłonnej ścianie może wręcz pogorszyć przyczepność, bo warstwa stanie się śliska.
Kolejny krok to instalacje. Jeśli mieszkanie jest w stanie deweloperskim, masz już rozprowadzone przewody, ale często w miejscach, które nie pasują do Twojego układu mebli. Zanim zamurujesz bruzdy i położysz tynki, sprawdź każdy obwód: czy gniazdka są na wysokości, która nie skończy za szafką, czy kable w łazience są odpowiednio zabezpieczone, czy odpływ pralki nie wypada pod wanną. Zrób zdjęcia wszystkich ścian z instalacjami przed tynkowaniem. Bez tych zdjęć każdy późniejszy remont to loteria z wiertłem.
Po usunięciu lamperii odsłoń tynk, a ten zwykle nie wygląda dobrze. Zaprawki rób zaprawą wapienną lub gipsową, dopasowaną do podłoża, i zostaw do wyschnięcia na co najmniej kilka dni. Wilgotne miejsce pod nową farbą to najczęstsza przyczyna pęcherzy i odspojeń. Następnie zagruntuj całą ścianę preparatem gruntującym o zwiększonej przyczepności — nie rozwadniaj go „na oko”. Jeśli w ścianie jest wilgoć, żadna farba tego nie ukryje; najpierw usuń przyczynę, dopiero potem maluj.
Zdzierać czy tylko zmatowić Decyzja zależy od stanu powłoki. Farba dobrze związana z podłożem, bez pęcherzy i odspojeń, nadaje się do zmatowienia papierem ściernym o gradacji 80–120 i pokrycia gruntem o właściwościach kryjących. Zdrapywanie takiej lamperii to strata czasu i ryzyko uszkodzenia tynku. Inaczej wygląda sytuacja, gdy farba odpada płatami, marszczy się pod palcami albo pod nią jest wilgoć. Wtedy trzeba usunąć całą luźną warstwę, a miejsce po niej zagruntować i naprawić. Uwaga na farby ołowiowe w starych budynkach — jeśli lamperia ma kilkadziesiąt lat, nie szlifuj jej na sucho. Pracuj na mokro lub użyj środka zmywającego, a pomieszczenie wietrz przez cały czas.
Kiedy grunt jest konieczny, a kiedy tylko opóźnia malowanie Grunt jest konieczny, gdy podłoże jest chłonne, pyli się, jest zbyt gładkie lub ma nierówną fakturę. Dotyczy to betonu, tynku cementowo-wapiennego, płyt kartonowo-gipsowych w miejscach łączeń oraz podłoży naprawianych zaprawą. W takich przypadkach grunt wiąże luźne cząstki i zmniejsza wchłanianie farby, dzięki czemu zużycie materiału jest mniejsze, a kolor równy.
Gruntowanie ścian to jedna z tych czynności, które wykonuje się niemal odruchowo, choć nie zawsze jest potrzebne. W praktyce podłoże pod farbę ma sens tylko wtedy, gdy poprawia przyczepność, wyrównuje chłonność albo stabilizuje stary podkład. Jeśli ściana jest czysta, zwarta i wcześniej malowana farbą o podobnym składzie, dodatkowa warstwa to często strata czasu i pieniędzy.
Rodzaj gruntu dobiera się do podłoża, a nie do marki farby. Do chłonnych mineralnych powierzchni stosuje się grunty głęboko penetrujące, do gładzi i betonu — wzmacniające, a do starych, kredowych tynków — izolujące. Ważne, żeby nie nakładać gruntu zbyt grubo: jedna cienka warstwa wystarczy, a nadmiar trzeba usunąć, zanim wyschnie. Typowy błąd to malowanie na mokry grunt — farba wtedy spływa i tworzy smugi.
Dziury po kołkach w ścianie to pozostałość po każdej przeprowadzce, zawieszeniu obrazu czy półki. Problem pojawia się przy malowaniu: jeśli ubytek zostanie źle wypełniony, po nałożeniu farby w tym miejscu pojawi się wgłębienie, wypukłość albo wyraźny błyszczący ślad. Wybór materiału do wypełnienia zależy od głębokości i średnicy otworu oraz od tego, czy ściana będzie jeszcze malowana, czy tylko odświeżona punktowo.
Największy błąd to gruntowanie „na wszelki wypadek” wszystkiego, co się trafi. Świeży tynk gipsowy albo gładź rzeczywiście wymagają zagruntowania, bo inaczej farba wsiąknie nierówno i powstaną plamy. Podobnie stare, kredowe podłoże trzeba najpierw zmyć i zagruntować, żeby nowa warstwa się nie łuszczyła. Ale już ściana pomalowana kilka miesięcy temu lateksem nie potrzebuje gruntu — wystarczy ją odkurzyć i umyć.
- ID: 399455


Reviews
There are no reviews yet.