Podłogi w bloku bywają problematyczne – panele szybko się rysują, a płytki są zimne. U mnie w salonie położyłam wykładzinę dywanową o krótkim włosiu, która jest miękka i tłumi dźwięki. W kuchni i przedpokoju zostały płytki, ale położyłam na nich dywaniki z antypoślizgowym spodem. Kanapa z funkcją spania stoi na nóżkach, dzięki czemu mogę odkurzać pod spodem bez przesuwania mebla. To ważne, bo kurz pod kanapą to zmora alergików. W sypialni mam drewnianą podłogę z matowym lakierem – nie widać na niej smug, a wystarczy przetrzeć wilgotnym mopem. Zainwestowałam też w odkurzacz pionowy, bo w małym mieszkaniu nie ma miejsca na wielkie urządzenie.
Mam też jeden trik, który polecam każdej osobie borykającej się z małym metrażem. Zamiast tradycyjnego stołu, postawiłam na rozkładany blat przyścienny. Na co dzień zajmuje minimalną powierzchnię, a gdy przychodzą goście, rozkładam go i mamy stół dla czterech osób. Podobnie działa u mnie składane krzesła, które wiszą w przedpokoju. To rozwiązanie uwalnia mnóstwo miejsca w salonie i pozwala na swobodne poruszanie się. Kiedyś myślałam, że takie kompromisy są niewygodne, ale dziś nie wyobrażam sobie inaczej. W końcu salon ma służyć życiu, a nie być muzeum, gdzie boimy się czegokolwiek dotknąć.
Kuchnia w bloku to często wąski korytarzyk bez okna. U mnie miała tylko dwa metry kwadratowe, ale udało mi się zmieścić wszystko, czego potrzebuję. Postawiłam na zabudowę na wymiar z wysokimi szafkami sięgającymi sufitu – tam trzymam garnki i zapasy. Blat zrobiłam z konglomeratu, bo jest odporny na plamy i łatwy w czyszczeniu. Pod nim zamontowałam szuflady z organizerami na sztućce i przyprawy. Zamiast klasycznego stołu, kupiłam składany blat naścienny, który opuszczam tylko podczas jedzenia. Gdy goście przychodzą, rozkładam go na całą szerokość i mamy miejsce dla czterech osób. Mała kuchnia nie musi być uciążliwa, jeśli wszystko ma swoją przestrzeń.
Przechowywanie to w bloku prawdziwa sztuka. W przedpokoju mam wąską szafę, ale zmieściłam w niej kurtki, buty i odkurzacz dzięki systemowi drążków i półek. Nad drzwiami zamontowałam półkę na czapki i szaliki – często zapominamy o tych kilkunastu centymetrach nad głową. W salonie postawiłam regał sięgający sufitu, który wypełniłam pudełkami na dokumenty i ozdobami. Każde pudełko ma etykietę, więc nie grzebię w poszukiwaniu umowy. Łóżko z pojemnikiem na pościel to u mnie standard, ale mam też podwieszane szafki nocne, które nie zajmują podłogi. Dzięki temu pokój wydaje się większy, a kurz nie zbiera się pod meblami.
Ostatnim elementem, który chcę wam polecić, jest dywan. Wybrałam model o średnim runie, w jednolitym, jasnym kolorze. Wbrew pozorom, jasne odcienie nie brudzą się szybciej, jeśli od razu reagujemy na plamy. Dywan wizualnie powiększa salon i dodaje mu ciepła. Unikam wzorzystych i ciemnych dywanów, które przytłaczają małe wnętrza. Do tego kilka roślin doniczkowych, jak skrzydłokwiat czy sansewieria, które oczyszczają powietrze i ożywiają przestrzeń. Moja aranżacja salonu opiera się na zasadzie, że mniej znaczy więcej. Każdy przedmiot ma swoje miejsce i funkcję, a ja zyskuję przestrzeń do oddychania i relaksu po ciężkim dniu.
Pamiętajcie, że urządzanie małego salonu to nieustanne poszukiwanie kompromisów. Czasem trzeba zrezygnować z wielkiego narożnika na rzecz kanapy z funkcją spania, albo z ciężkiego stołu na rzecz składanego blatu. Ale to właśnie te wybory sprawiają, że wasze wnętrze staje się unikalne i dopasowane do waszych potrzeb. Nie bójcie się testować różnych rozwiązań i wymieniać mebli, jeśli nie spełniają oczekiwań. Ja swój salon zmieniałam trzykrotnie, zanim trafiłam na zestaw, który działa idealnie. Teraz nie wyobrażam sobie inaczej, a goście często pytają, jak udało mi się zmieścić tyle funkcji na tak małej powierzchni.
Nie ukrywam, że przy wyborze mebli kierowałam się też wyglądem. Tapicerka welurowa w odcieniu butelkowej zieleni dodała salonowi charakteru i przytulności. Welur jest miękki w dotyku, elegancki, a przy tym zaskakująco odporny na zabrudzenia. Wystarczy regularnie odkurzać go odpowiednią końcówką i od czasu do czasu przecierać wilgotną szmatką. Wielu znajomych obawiało się, że taki materiał będzie ściągał kurz, ale w praktyce okazało się to mitem. Kluczowe jest, żeby wybrać tapicerkę o gęstym splocie, która nie mechaci się po kilku miesiącach. Ja swój model mam już od dwóch lat i wygląda jak nowy, nawet mimo tego, że mój kot uwielbia na nim drzemać.
Salon to serce domu, ale tez najwieksze wyzwanie w aranzacja domu jednorodzinnego. U nas polaczenie kuchni z jadalnia i salonem wymusilo wybor mebla, ktory bedzie sluzyl na wiele sposobow. Postawilam na kanapa z funkcja spania, bo goscie na noc zdarzaja sie czesciej, niz myslalam. Wybralam model z tapicerka welurowa w odcieniu musztardowym – brudzi sie mniej, niz mozna by sadzic, a welur dodaje wnetrzu glabii. Mechanizm DL okazal sie strzalem w dziesiatke, bo rozklada sie lekko jak pioro i nie wymaga odsuwania stolika. Na codzien kanapa ma glebokosc 90 cm, co pozwala na komfortowe siedzenie podczas wieczornego filmu. Do tego stelaz listwowy pod materacem piankowym sprawia, ze spanie jest tak wygodne, jak na normalnym lozku. Pamietajcie tylko, by wymierzyc przestrzen przed zakupem – w naszym przypadku 20 cm zapasu z kazdej strony okazalo sie kluczowe.
- ID: 141581


Reviews
There are no reviews yet.