For

Jak urządzić poddasze, by nie zwariować od skosów i małej przestrzeni

Łazienkę urządziłam w duchu prowansalskiej prostoty, choć metraż to tylko trzy metry. Zamiast standardowej kabiny prysznicowej postawiłam na zasłonę z lnu w paski, która wpuszcza światło i nie przytłacza wnętrza. Umywalkę miedzianą kupiłam na targu staroci – ma patynę, która z czasem robi się jeszcze piękniejsza. Nad nią wisi lustro w ręcznie kutą ramę, którą pomalowałam na biało, a potem przetarłam papierem ściernym. Przechowywanie kosmetyków to wieczny problem, więc zamontowałam nad toaletą trzy szklane półki na mosiężnych wspornikach. Ustawiam na nich tylko to, czego używam codziennie – resztę chowam do wiklinowego kosza pod umywalką. Na podłodze leży chodnik z sizalu, który jest przyjemny dla bosych stóp i odporny na wilgoć. Całość dopełnia zapach lawendowego olejku eterycznego w ceramicznym dyfuzorze.

Pamiętam, jak pierwszy raz stanęłam na swoim poddaszu. Skosy sięgały tak nisko, że musiałam schylać głowę przy ścianach, a powierzchnia 35 metrów kwadratowych wydawała się jeszcze mniejsza przez wszystkie wnęki i kąty. Zastanawiałam się, jak tu zmieścić funkcjonalny pokój, sypialnię i chociaż kąt do pracy. Kluczem okazało się postawienie na meble szyte na miarę i świadome planowanie każdego centymetra. Zamiast walczyć z architekturą, postanowiłam ją wykorzystać. Dziś to moje ulubione miejsce w domu, ale droga do tego była usłana próbami i błędami, które chcę Wam oszczędzić.

Przechowywanie w prowansalskim stylu to osobna historia. W sypialni nie mam dużej szafy, więc postawiłam na łóżko z pojemnikiem na pościel. To sprytne rozwiązanie, które pomieści kołdry, poduszki i letnie narzuty. Wybrałam model z stelazem listwowym, który zapewnia wentylację materaca i zapobiega zawilgoceniu. Na wierzchu położyłam materac piankowy o gęstości 35 kg/m3 – jest na tyle twardy, że kręgosłup odpoczywa, a jednocześnie dopasowuje się do ciała. Wieczorem przykrywam wszystko lnianą narzutą w biało-niebieską kratkę, taką jak u babci na wsi. Do tego dwie poduszki w poszewkach z grubego bawełnianego płótna. Łóżko stoi przy ścianie pomalowanej farbą tablicową w kolorze grafitu – piszę na niej kredą listy zakupów i cytaty z poezji.

Przechowywanie to pięta achillesowa każdego poddasza. U mnie brak miejsca na pościel rozwiązały skrzynie wbudowane w podest pod oknem dachowym. Zrobiłam je na wymiar z płyty MDF i pomalowałam na biało, więc wtapiają się w ścianę. W środku trzymam koce, poduszki i zimowe buty. Pod drugim skosem, gdzie nie da się postawić szafy, zamontowałam system drążków i półek na wieszaki. Ubrania wiszą wzdłuż skosu, a ja sięgam po nie, stojąc na palcach. To nie jest wygodne, ale na małej przestrzeni nie ma miejsca na luksusy.

Na koniec jeszcze jedna rzecz, która często umyka przy aranżacji tarasu – prywatność. Jeśli mieszkacie w bloku lub w zabudowie szeregowej, sąsiedzi mogą zaglądać wam prosto w oczy. Rozwiązaniem są maty bambusowe przymocowane do balustrady, które wyglądają naturalnie i jednocześnie dają cień. Można też postawić ażurowe panele drewniane, ale one wymagają impregnacji co dwa lata. Ja wybrałam proste rolety rzymskie z tkaniny outdoorowej w kolorze écru – rozwijam je tylko wtedy, gdy chcę się schować przed wzrokiem przechodniów, a na co dzień są zwinięte i nie zabierają miejsca. Dzięki temu taras jest zarówno funkcjonalny, jak i intymny, nawet przy małym metrażu.

Drewno w rustykalnym wnętrzu to podstawa, ale nie każde się sprawdzi. Sosna jest miękka i rysuje się przy byle okazji, dąb zaś drogi i ciężki. Najbardziej polubiłam jesion – ma wyrazisty rysunek słojów i jest twardszy niż sosna, a przy tym tańszy od dębu. Na podłodze położyłam deski z odzysku, ale w bloku to nie zawsze przejdzie przez akustykę. Alternatywa? Płytki imitujące stare deski z fugą w kolorze piasku. Nie skrzypią, łatwo utrzymać je w czystości, a wyglądają jakby leżały tam od stu lat. Do tego koniecznie dywan z sizalu lub juty – szorstki, naturalny, bez syntetycznego połysku.

Aranżacja poddasza to ciągłe szukanie kompromisów między funkcją a estetyką. U mnie sprawdziło się łączenie jasnych kolorów ścian z ciemniejszymi akcentami mebli. Biała farba na skosach odbija światło, a welurowa tapicerka kanapy w kolorze butelkowej zieleni dodaje charakteru. Trzymam się zasady, by każdy mebel miał przynajmniej dwa zastosowania. Łóżko z pojemnikiem na pościel, kanapa z funkcją spania, stół rozkładany na cztery osoby – to zestaw, który działa od lat. I choć czasem tęsknię za przestronnym salonem, to w deszczowe wieczory pod skosem jest najprzytulniej na świecie.

Oświetlenie na poddaszu to osobna historia. Jedno okno dachowe w sypialni daje światło tylko w dzień, a wieczorem trzeba kombinować. Zainwestowałam w taśmę LED wokół belki stropowej i kinkiety przy łóżku z regulowanym ramieniem. Dzięki temu nie muszę wstawać, by zgasić światło. W strefie dziennej postawiłam na lampę stojącą, ale tylko taką z kloszem skierowanym w sufit, by światło odbijało się od białego tynku i rozjaśniało każdy kąt. Unikajcie żyrandoli na długich przewodach – przy skosach łatwo o uderzenie głową.

  • ID: 229064

Reviews

There are no reviews yet.

Be the first to review “Jak urządzić poddasze, by nie zwariować od skosów i małej przestrzeni”

Your email address will not be published. Required fields are marked *